Chociaż aura na zewnątrz na to nie wskazuje, marzec jest pierwszym wiosennym miesiącem, a wraz z nadejściem wiosny w branży odzieżowej rozpoczyna się tzw. “sezon ślubny”. Nihil novi, bowiem zdecydowana większość młodych par decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego w cieplejszej połowie roku – i wcale mnie to nie dziwi!

Ślub, to nie tylko szczególny dzień w życiu każdej młodej pary. To również unikatowy okres spędzony na drobiazgowym planowaniu tej wyjątkowej chwili, aby wszystko wypadło idealnie. Bez względu na to, w jakim stylu będzie Wasz ślub, gdzie się odbędzie oraz jakie atrakcje na nim przewidujecie, będzie to dzień wybitnie odświętny. Oczywiście, niektóre pary pobierają się w różnych, często nieklasycznych miejscach, jak choćby plaża, kasyno, rampa do bungee-jumpingu, morskie głębiny w klatce wśród rekinów, czy w konwencji Gwiezdnych Wojen. Cokolwiek nie wybierzecie, ważne, abyście byli zadowoleni, szczęśliwi i pamiętali te chwile do końca życia wspominając je z uśmiechem na ustach 🙂

Zdjęcie: Jakub Roskosz (www.jakubroskosz.com) 

Jeżeli jednak decydujecie się na bardziej konwencjonalne zaślubiny, będzie Wam potrzebny odpowiedni ubiór, bowiem – jak już wspomniałem – będzie to dzień odświętny. W niniejszym wpisie pozwolę sobie opisać, jak powinien być ubrany pan młody, aby wyglądać dobrze. Mówiąc to mam na myśli, iż nie tylko będzie prezentować się należycie w dzień ślubu, ale otwierając album ze zdjęciami 20-30 lat później mógł nadal o sobie powiedzieć, że wszystko jest tak, jak być powinno.

Kwestię garnituru i wszelkich dodatków omówię w sposób skrócony, czyli bez wdawania się w szczegóły. Zaprezentuję najbardziej bezpieczne i klasyczne opcje, które bez przeszkód możecie wcielić w życie i zamówić u krawca. Więcej uwagi skupię na obuwiu, bowiem o tym głównie traktuje nasz blog, który mam przyjemność (od czasu do czasu) współtworzyć 😉

Zdjęcie: Jakub Roskosz (www.jakubroskosz.com) 

Garnitur – przede wszystkim ciemny – najlepiej granatowy lub grafitowy. Maksymalnie neutralny bez udziwnień, aby nie odciągał uwagi od pana młodego (a szczególnie od panny młodej!). Najlepiej gładki, z cienkiej czesankowej wełny wysokoskrętnej o delikatnym i matowym połysku. O proporcjach i konstrukcji garnituru pisali już inni autorzy, których znajdziecie bez problemu w internecie.
Oczywiście, Ci odważni mogą eksperymentować z bardziej widocznymi wzorami i kolorami, choć osobiście je odradzam. Klasyczny i prosty garnitur wykonany z dobrej tkaniny i dopasowany do sylwetki broni się sam jakością. Wszelkie udziwnienia  są dopuszczalne, choć odpuścił bym je na taką uroczystość jak ślub. W arsenale mogą znaleźć się prążki i kraty, latem jaśniejsze szarości i odcienie niebieskiego. Jeśli nie czysta wełna, można pokusić się o nieco mniej formalne mieszanki z lnem i/lub jedwabiem. Zimą sprawdzi się flanela, jednak nic nie zastąpi gładkiej czesanki.

Zdjęcie: Jakub Roskosz (www.jakubroskosz.com) 

Koszula – biała i tyle w temacie. Najlepiej na spinki z szerokimi wyłogami. Tu nie ma kompromisów. Wszelkie dodatki są po prostu zbędne.

Dodatki – bez względu na to, czy wybór padnie na krawat, czy muchę, powinny być one proste i stonowane. Mogą być w kolorze granatowym i bordowym, jednak bardzo dobrze sprawdzają się tkaniny biało-czarne (tzw. salt&pepper) lub po prostu szaro-srebrne o subtelnym połysku i fakturze. Odradzam wszelkie ostre barwy i duże wzory, które odciągają uwagę. Szczególnie przestrzegam przed dobieraniem koloru krawata lub muchy pod kolor sukienki lub dodatków partnerki. To żaden afront, a subtelna uwaga, że nawet w dniu ślubu (i po nim) nadal jesteście dwiema różnymi osobami i macie prawo do ubierania się tak, jak chcecie bez upodobniania się na siłę 😉

Zdjęcie: Jakub Roskosz (www.jakubroskosz.com) 

Mile widziane są również poszetki – najlepiej biała złożona w stylu prezydenckim, aby subtelnie wyzierała z brustaszy i dopełniała ubiór. Skarpety koniecznie pod kolor spodni, wysokie i z delikatną fakturą, choć przy zestawach mniej formalnych można zestawić je kolorystycznie z krawatem lub kwiatem w butonierce. Świetnym dodatkiem (przy garniturze jednorzędowym) jest kamizelka w kolorze garnituru lub kontrastowa (np. szara w bordową kratę).

Zdjęcie: Jakub Roskosz (www.jakubroskosz.com) 

To teraz słowo o butach. Temat rzeka, który można zakończyć stwierdzeniem: czarne oksfordy, jednak obiecałem, że opowiem o nich nieco więcej.

Dlaczego czarne oksfordy? Bowiem są jednymi z najbardziej formalnych typów obuwia, jakie wymyślono przez ostatnie 200 lat. Oczywiście, obok nich możemy wymienić również lakierki oraz eskarpiny, jednak ich zasięg możliwości jest tak wąski, iż je pominę wspominając jednakowoż, iż nadają się tylko do smokingu i fraka. Przez wielu uznawane są za najbardziej formalne obuwie jakie można ubrać do garnituru. Zdania się oczywiście podzielone, bowiem niektórzy za takie uznają czarne lotniki lub te same oksfordy co wcześniej, ale bez nakładanego noska. Bez względu na to, które wybierzemy, będzie to wybór dobry, a to dlatego, iż: po pierwsze, będa one w kolorze czarnym (czyli najbardziej formalnym); a po drugie będą posiadały zamkniętą przyszwę/obłożynę.

Model Hannover z limitowanej kolekcji Export Grade LINK

To, czy mamy do czynienia z obuwiem jednokawałkowym (bezszwowym), czy zszywanym z kilku elementów jest wyłącznie kwestią estetyczną. Jedni uznają, iż lotniki przez swoją nie zaburzoną linię są bardziej eleganckie i formalne, inni uznają je za przejaw ekstrawagancji i wybierają obuwie wielokawałkowe. Słowem: co kto lubi. Choć pragnę zauważyć, iż uszycie obuwia bezszwowego jest o wiele trudniejsze i często przez to droższe, co nie ułatwia zakupu dobrych lotników w przystępnej cenie.

Natomiast w kwestii kapki (nakładanego noska/cap-toe), sprawa raczej rozbija się o estetykę eksploatacji obuwia. Nakładany nosek – coby o nim nie mówić – usztywnia konstrukcję buta i sprawia, iż wszelkie zmarszczki i zagniecenia raczej nie będą powstawać dalej, niż w miejscu zgięcia cholewki. Nie jest to standardem i zależy to od wielu czynników i konstrukcji jako takiej (usztywnień fabrycznych), jednak z doświadczenia powiem, iż obuwie bez kapki posiada więcej marszczeń, niż to z dodatkową warstwą skóry na nosku.

W tej kwestii nie można oczywiście pominąć aspektu wizualnego. Obuwie z gładkim noskiem optycznie wydaje się dłuższe i smuklejsze, natomiast to z nakładanym noskiem nieco cięższe i krótsze. Oczywiście, najważniejszy jednak jest tu kształt samego kopyta oraz postura noszącego. Ostateczny odbiór fasonu oraz detali widzimy dopiero na konkretnym modelu i coś, co pasuje jednemu, wcale nie musi korzystnie wyglądać na kimś innym i odwrotnie.

Model Hanover z limitowanej kolekcji Export Grade LINK

Dlaczego kolor czarny? Czerń jest zarezerwowana na wyjątkowe i/lub wieczorowe okazje. Nie przyciąga ona zbytniej uwagi i jest dyskretna. Ślub jest właśnie takim wydarzeniem; najważniejszymi na nim są państwo młodzi, którzy mimo odświętnego ubioru, powinni przyciągać najwięcej spojrzeń – nie zaś ich ubiór. Kreacje ślubne mają to do siebie, iż powinny być one maksymalnie stonowane i eleganckie. Oczywiście, nikt nie broni nikomu przywdziać na własny ślub różowego garnituru i złotych kowbojek, jednak zdecydowanie nie będzie to zestaw wybitnie klasyczny.

Model Aldwych z kolekcji 1880 LINK

Wiele par rozważa pewne niekonwencjonalne rozwiązania. Jednym z nich jest wybór brązowego obuwia. Z jednej strony nie ma w tym nic złego; z drugiej zaś strony trzeba wiedzieć jak je dobrze skomponować z całością. Jeżeli już decydujemy się na obuwie w kolorze brązowym (ewentualnie burgundowym, czy koniakowym) musimy sobie zdawać sprawę z tego, iż nie będzie to kolor klasyczny dla uroczystości, jaką jest ślub. Oczywiście MOŻNA, tylko wtedy cała uroczystość powinna mieć nieco mniej formalny charakter. Przykład: nie kościół lub urząd, a park lub ogród; nie wieczór, a dzień; nie zima, a lato. Chodzi o to, aby brąz (który niewątpliwie jest kolorem ziemi) miał bardziej naturalne otoczenie. Czarny będzie wyglądać dobrze zawsze i wszędzie (przez co jest o wiele bardziej bezpieczny i uniwersalny). Brąz i jego pochodne muszą już mieć spełnione odpowiednie warunki, aby wyglądały dobrze i się nie odznaczały.

Model Trinity z limitowanej kolekcji Export Grade LINK

Co więcej, sam garnitur powinien być wtedy nieco mniej formalny. Jeżeli decydujemy się na ślub latem, kiedy jest upał i piękne Słońce, a koniecznie nie chcemy brać ślubu w budynku, tylko w plenerze, możemy rozważyć mniej sztampowy zestaw. Granatowy garnitur w prążek lub szeroką kratę, biała koszula, bordowy krawat i czekoladowe oksfordy. Ewentualnie szary lniany garnitur, biała koszula i brązowe loafersy.

Model Hanover z limitowanej kolekcji Export Grade LINK

A co w przypadku, kiedy jesteśmy gościem? Tu sprawa jest o wiele prostsza – choć wcale niebanalna! Pierwsza zasada, której powinniśmy się trzymać, brzmi: nie bądź lepiej ubrany od pana młodego. Co to znaczy? Jeżeli pan młody przywdział smoking, ubierz garnitur – chyba że na zaproszeniu widnieje napis black tie – wtedy jesteśmy zobowiązani do takiego samego ubioru. Ogólnie, powinniśmy się dostosować do wymogów oraz charakteru całego wydarzenia. Nie chodzi też o to, aby na siłę szukać takiej kreacji, która będzie zawsze o oczko niżej od naszego gospodarza. W kwestii obuwia również mamy więcej swobody, bowiem jeżeli nie istnieją żadne odgórne wytyczne co do ubioru, bierzemy z szafy to, co mamy najlepsze i co będzie pasować do otoczenia i charakteru imprezy. Wszak nikt nas nie wygodni za to, że nawet na wieczorową imprezę ubierzemy brązowe obuwie. Będzie to oczywiście błąd w rozumieniu klasycznej elegancji, jednak to nie my gramy tu pierwsze skrzypce. Po prostu bądźmy schludni, czyści, skromni i uszanujmy ten najważniejszy dzień naszych bliskich lub przyjaciół.

A co z brogsami? Sprawa ma się podobnie, jak z kolorem brązowym – są mniej formalne. Oczywiście, czarny pełny brogs nadal będzie oczko wyżej niż gładki brązowy oksford, bowiem uważam, iż kolor ma tutaj dominujące znaczenie, jednak nie upieram się przy tym. Jeżeli decydujemy się na formalny garnitur i stonowane dodatki, a koniecznie chcemy obuwie z ażurami, polecam ćwierć albo pół brogsy. Pełne będą zbyt ciężkie, a popularne ćwiartki i połówki nadal cieszyć będą zgrabnością i lekkością. Nie mniej jednak dla pana młodego zawsze w pierwszej kolejności proponuję gładkie czarne oksfordy, które odnajdą się w większości sytuacji oraz stylizacji.



Model Ledbury z kolekcji 1880 LINK

Jakieś inne propozycje? Z czystym sumieniem mogę zaproponować monki. Z jednej strony są bardzo proste i gustowne, a z drugiej subtelne klamerki dodają całej stylizacji włoskiego sznytu. Z pewnością nie jest to wybór oczywisty dla większości panów (i par), jednak z pewnością nie będzie się czego wstydzić 🙂

Model Cannon z kolekcji 1880 LINK

 

Reasumując: przedstawiłem Wam pewne propozycje, które możecie wykorzystać i wcielić w życie bez obaw, iż popełnicie faux pas. Ogólna zasada brzmi: im prościej i skromniej, tym lepiej. Pewne odstępstwa od normy są akceptowalne, pamiętać jednak należy, aby stosować je z umiarem i w odpowiednich okolicznościach. Najważniejsze, abyście się dobrze bawili; aby ten dzień był najszczęśliwszym dniem Waszego życia i abyście zapamiętali go właśnie takim. Jakie kreacje wybierzecie – zależy od was – najważniejsze, abyście czuli się w nich dobrze i wyjątkowo!

Tomasz Pacałowski

Zapraszamy wszystkich do salonów Loake, gdzie nasi eksperci doradzą najlepszy model (pod względem typu i komfortu) dla każdego pana młodego. Dodatkowo mamy dla Was prezent przed-ślubny: kupon na 100zł rabat na wybraną parę butów*. Kupon znajdziecie na naszej stronie: http://www.loakepolska.pl/slub.

*Dotyczy zakupu butów powyżej 1200zł.