Pucybut to zdecydowanie profesja bardzo rzadko spotykana w dzisiejszych czasach. Zdaje się, że po niespełna dwóch wiekach powoli zamyka się jeden z rozdziałów życia ulicznego. 6 stycznia tego roku w Bośni i Hercegowinie, w Sarajewie na atak serca zmarł ostatni mistrz w czyszczeniu butów, Husein Hasani, zwany wujkiem Mišo (Čika Mišo).

cika-miso

Historia mężczyzn pastujących obuwie rozpoczyna się w 1838 roku, kiedy na pewnym zdjęciu na Boulevard du Temple w Paryżu znalazły się dwie postacie, w postawie typowej dla pastujących buty. Jednak już znacznie wcześniej zaczęto zajmować się czyszczeniem obuwia za pieniądze. Boom nastąpił na początku XX wieku, gdy na ulicach Londynu ganiali z miejsca na miejsce setki młodych chłopców, którzy chcieli zarobić. Niektórzy z nich wydorośleli i czyszczenie obuwia stało się dla nich stałym dochodem. Przestali natomiast biegać za klientami, bo znaleźli dla siebie kawałek miejsca na jednym z rogów ulic.

Po boomie związanym z coraz bardziej popularnymi skórzanymi butami, usługi czyszczenia obuwia dotarły również do mniej rozwiniętych, de facto rozwijających się państw. Wielu prezydentów krajów Ameryki Południowej wiąże swoje początki ze sprzedażą kuponów na losowania loterii lub właśnie z czyszczeniem butów. Alejandro Toledo został prezydentem Peru, Luiz Inácio Lula da Silva, który otrzymał przydomek Lula, w późniejszym etapie swojego życia został trzydziestym piątym prezydentem Brazylii. Można więc stwierdzić, że mistrz w czyszczeniu obuwia może zostać prezydentem. Przynajmniej taka kolej rzeczy ma miejsce w Ameryce Południowej.

Warto jednak ocknąć się ze snu. Taka profesja zawsze należała do niewdzięcznych prac, godnych podziwu, jednakże drugorzędnych. I to właśnie główna przyczyna braku zainteresowania tym rzemiosłem. Kolejną z nich był gwałtowny spadek popytu na klasyczne skórzane buty w latach dziewięćdziesiątych, kiedy wielu mężczyzn czyszczących obuwie musiało przerwać swoją pracę, ponieważ jak mówiono – no shoes no shine. I tak toczyło się błędne koło. Bez potencjalnych klientów na ulicy nie ma żadnego bodźca do wykonywania tej pracy. Jeśli potrzebny ci ktoś taki, nie pojedziesz do niego przez pół miasta. Co więcej jedynie kilka procent ludzi na świecie nosi wysokiej jakości skórzane buty. I tylko kilka procent z nich jest skłonnych wydać kilkadziesiąt złotych miesięcznie na czyszczenie obuwia.

pucybut

Mężczyźni czyszczący obuwie to pewnego rodzaju narratorzy czy też źródło opowieści. Historie są często wyimaginowane, ale trzeba im to wybaczyć.

Tacy ludzie wzajemnie się szanują, jednak w pewnym sensie marudzą na pracę konkurencji. Każdy posiada inną technikę, i chociaż można powiedzieć, że to tylko pastowanie kremem i kilka szybkich ruchów szczotki, sami pracownicy uważają inaczej. Potajemnie wiedzą, że to nie jest fizyka jądrowa, ale trzeba szanować ich wieloletni know-how. Wielu z nich to aktorzy, a fotel i dwa metry kwadratowe to ich pole do popisu.

Steven i jego magiczne palce

Screen Shot 2016-08-04 at 11.33.11

Miałem okazję być w Londynie i poznać jednego z mistrzów czyszczenia obuwia – Stevena D.R. Skippena, który już od 14 lat czyści buty w holu hotelu Hilton na Park Lane. Na Stevena natknęliśmy się online. Wiele osób zajmujących się tym rzemiosłem ma własną stronę internetową. Już nie wystarczy liczyć na olbrzymie tłumy uliczne. Facebook, Twitter, Instagram oraz portale ogłoszeniowe odgrywają coraz ważniejszą rolę. Większość klientów nie podchodzi do tego spontanicznie, zgodnie z zasadą: czyste buty – brudne buty, ale czyszczenie to dla nich kwestia rozrywki. Wystarczy im skorzystanie z usług dwa, trzy razy w miesiącu i ponownie już nie wracają.

Steven kilka lat temu stracił pracę i czekając na lotnisku na dziewczynę postanowił zarabiać na czymś nowym – pastowaniu obuwia. “Każda recepcjonistka w tym hotelu patrzy na mnie przez palce; jestem tylko facetem, który czyści buty. One robią karierę, ja siedzę na stołeczku. Ale pod koniec miesiąca to ja jestem wygrany. Jestem swoim panem, w weekend mam wolne, a w kieszeni zostanie mi więcej niż reszcie”. Nad własnym biznesem myślał przez chwilę. “Zarabiam sam na siebie, to biznes dla jednego człowieka, na jednym miejscu i w jednym fotelu. Pracuję zupełnie inaczej niż reszta”.

I to prawda. Po tym, co już trzykrotnie zdenerwowany z powodu przemoczonych butów zdążyłem zauważyć, to sposób w jaki Steven używa zwykłej łyżki do kawy, którą przesuwa po skórze tam i z powrotem. A po co to? “Usuwam stary krem”. Po oczyszczeniu zaczyna pastować obuwie. Palcami. Bez rękawic. „Steven, dlaczego nie używasz szczotki ani aplikatorów? “Czy nakładasz na twarz krem rękoma lub szczotką. Jeśli masz drogie buty z naprawdę wysokiego gatunku skóry, warto użyć palców. Lepiej wetrę wosk w skórę” mówi. Zastanawiam się chwilę, czy ten facet jest szalony, czy może jest w tym jakaś prawda i „know-how”, i jak dochodzę do wniosku, że wszystko po trochu. I pewnie to w ten sposób zrobił wielką sławę. Kilka dni temu napisał na swoim Twitterze: “Im honoured that people go to such great effort to copy what I do. The thing is polishing by hand takes years to perfect so spying is pointless”.

„Co robisz“ pyta mnie. Mam sklep z obuwiem w Warszawie, sprzedaję markę Loake. “Pewnie, Loake to dobra marka butów, świetna relacja ceny do jakości. Jednak większość butów w tej kategorii jest dobrej jakości. To tylko kwestia marki jaką preferujesz. Kurczę, ta pogoda. Nie potrafię wypastować na błysk czubka butów, ponieważ są zupełnie mokre. Bardzo przepraszam”.

Steven nakłada ponownie wosk Saphira starając się zrobić cuda. Szczerze mówiąc, trochę mi go żal. Chce pokazać, co potrafi, ale pogoda rozdaje niewłaściwe karty. W międzyczasie przychodzi młoda para. Panienka założyła nowe buty z aksamitu i zamierza je impregnować. Steven stwierdza później, że nienawidzi wszystkich spray’ów impregnacyjnych. “Jeśli to możliwe, w ogóle z nich nie korzystam”.

Jego konkurencja, która czyści obuwie w Burlington Arcade, używa produktów Top Shine. Pół roku temu pastowali mi buty ponoć najlepszymi kremami oraz woskami na świecie, produkowanymi wg tajnej receptury. Zapytałem o zdanie Stevena. Uśmiechnął się lekko i jako Anglik odpowiedział, że jeżeli tak mówią, to znaczy, że tak jest. “Chińska produkcja” dodaje. On woli markę Saphir.

Wilgotne buty zaczynają jednak błyszczeć, musiałem zapytać, czy również zadba o moją podeszwę. “Nie, dopiero jak ją zedrzesz, to należy ją po prostu wtedy wymienić. Ja dodatkowo zeluję sobie piętę, czasami i nosek buta, bo podeszwa jest później mniej zużyta na tych dwóch miejscach” – zdradza swoje sekrety Steven.

“Obuwie pastowano mi w wielu miastach. Oto moje spostrzeżenia i sugestie. W Nowym Jorku warto zajść do Dona Warda na 6th Avenue. Tutaj masz gwarantowane głównie niezapomniane przeżycie, a Don stale nagania przechodniów (obejrzyj wideo). Kolejnego doświadczonego gościa znajdziesz na stacji Grand Central Terminal. Jeśli wylatujesz czy zmierzasz do Monachium, na Terminalu 2 odszukaj Turana Balci pochodzącego z Turcji. Pastuje bardzo dobrze, tylko jest nieco droższy. Wypróbowałem również człowieka w Berlinie, w domu handlowym KaDeWe. Pierwsza klasa i myślę, że należy do firmy Turana Balciho.”

pucybut_
Czubek nie błyszczy się, tak jak Steven obiecywał, ale za 7 funtów było warto. Pozostaje zadbać o krawędzie podeszwy. Te również pastuje ręcznie woskiem. Czy masz jakiś specjalny środek na krawędzie buta? “Dlaczego pytasz ciągle specjalne środki? Masz skórzaną podeszwę, masz wosk lub krem zawierający pigmenty, to wystarczy” dodaje przed moim wyjściem. I podsuwa kilka wskazówek. “Nie zapomnij o użyciu gąbek do pastowania, idealnie jest stosować klasyczne damskie pończochy o masie co najmniej 40 DEN“.

Steven uważa, że w tej pracy utrzyma się jeszcze rok. “Później czeka mnie patynowanie. Już teraz pracuję dla marki Foster & Son. Nad jedną para spędzam około 3 dni i to naprawdę sztuka”. Potrafi zmienić kolor obuwia i wyczarować ciekawe warianty kolorów. Nie każdy lubi coś takiego, ale zapotrzebowanie jest olbrzymie.

Model Ashby_Dandy Shoe Care_1 Model Ashby_Dandy Shoe Care_4

Model Ashby_Dandy Shoe Care_2

Proszę Stevena, żeby usiadł w swoim fotelu. Zawstydził się i odmawia, gdyż nie siedział w nim już przez pewien okres czasu. W końcu wskoczył na krzesło i wygodnie rozsiadł się na nim. Jeśli zmierzasz do Londynu, zahacz o jego miejsce – może jeszcze tam pracuje…

Steven

Wychodzę z hotelu Hilton i w fotelu Stevena siedzi już facet z czarnymi Church’s. Niestety, ludzi jak Steven jest w Londynie coraz mniej, ale w porównaniu do Warszawy, to i tak mamy duży wybór! Prawdziwi mistrzowie w pastowaniu obuwia, tacy jak Čiko Mišo nie są już w stanie utrzymać się z wykonywanej pracy. Obecnie można ich jeszcze spotkać, ale trzeba polecieć do Stambułu lub Meksyku.

Najczęstsza metoda stosowana przez pucybuta

Doświadczeni mistrzowie swoją pracę rozpoczynają od tego, że wilgotną szmatką przecierają obuwie usuwając brud. W zależności od wybranego programu buty utrzymują stosując krem odżywczy, najczęściej Saphir Lotion lub Saphir Renovateur. Później skupiają się na tym, jak mocno buty są wyeksploatowane. Bezpośrednio nakłada się krem z pigmentem, aby buty uzyskały zostały odżywione. Potem, zwłaszcza, gdy buty są bardzo zniszczone, najlepiej stosować wosk do uzyskania zabezpieczenia i połysku. Do uzyskania jeszcze lepszych efektów można użyć damskich pończoch czy też szczotki z włosia końskiego. Steven zastosował trochę Saphir Renovateur i czarne sexy pończochy. Do czyszczenia krawędzi podeszwy stosuje się zwykle krem. Przy czyszczeniu używa się kremu i wosku w relacji pół na pół. Mogłem obserwować zastosowanie specjalnego oleju marki Burgol lub Saphir Graisse.

Średnia cena za pastowanie na błysk wynosi 7-8 EUR, kompleksowe utrzymanie obuwia może kosztować do 15 EUR. Możecie również przynieś swoje Loake’i do naszego salonu, aby skorzystać z pielęgnacji produktami marki Loake (25zł) lub Saphir (35zł) – wystarczy, że zostawisz nam sowje buty na 48h, a my już o nie zadbamy! A jeśli wolisz doprowadzić do połysku swoje buty w domu, to skorzystaj z naszego krótkiego przewodnika (LINK).