Współczesna moda staje się coraz bardziej casualowa. Zarówno panie, jak i panowie coraz częściej rezygnują z formalnych zestawów na rzecz sportowych stylizacji. Są jednak miejsca, gdzie pewne kanony nadal powinny zostać utrzymane. Co prawda minęły już czasy, gdy ktoś może zostać nie wpuszczony na koncert ze względu na nieodpowiedni ubiór, jednak to nie znaczy, że nie powinniśmy przywiązywać wagi do właściwej prezencji w takich miejscach, jak teatr, opera czy filharmonia.

 

 

Wyjścia do tych miejsc często są szansą na spędzenie miło czasu z bliską osobą, odpoczynek i uczestniczenie w wydarzeniu kulturalnym. Warto podejść więc z odpowiednią dozą szacunku, zarówno do osoby towarzyszącej, występujących, jak i samego miejsca, w które się udajemy.

 

 

Jeśli przedstawienie, na które się wybieramy odbywa się w ciągu dnia w godzinach popołudniowych, to nasz ubiór powinien być schludny, ale nie musi być aż tak oficjalny. Minimum to koszula, gładkie spodnie i brązowe lub wiśniowe obuwie – najlepiej sprawdzą się oksfordy, brogsy lub monki. Dobrym pomysłem będzie zestaw koordynowany, czyli dołożenie do tego marynarki. Najbezpieczniejsza opcja to tzw. zestaw klubowy, czyli szare spodnie i granatowa marynarka. Możemy wtedy zrezygnować z krawata pod szyją. Nasz ubiór zasygnalizuje pewną powagę i odpowiedni gust, ale nie będzie też zbyt mocno wyróżniał się na tle pozostałych, prawdopodobnie i tak mniej formalnie ubranych gości.

 

 

Kiedy wybieramy się na występ w porze wieczorowej, należy przyjąć że obowiązuje nas większa formalność. Możemy założyć granatowy, bądź czarny garnitur i ciemne obuwie. Większą dowolność mamy w kwestii dodatków, takich jak krawat czy poszetka. Jeśli koniecznie chcemy zostać przy zestawie koordynowanym, to również będzie akceptowalne, ale proponowałbym zamiast brązowych dodatków, postawić na czarne. W przypadku obuwia najlepszym rozwiązaniem będą oksfordy, ale czarne monki również spełnią swoją rolę. Warto też dołożyć do stylizacji krawat, który podniesie odrobinę formalność ubioru. W ten sposób zaprezentujemy się z klasą i elegancją, a nadal powinniśmy czuć się komfortowo.

 

 

Osobną kwestią są wydarzenia, których dress code określony jest jako „black tie”. Wtedy nie ma innej opcji (przynajmniej w teorii, bo w praktyce nie wszyscy panowie przestrzegają tej zasady), niż smoking. Warto tutaj odnotować, że w przypadku „black tie” mamy dwie możliwości w kwestii doboru obuwia. Wybrać można albo „lakierki”, które pasują jednak tylko i wyłącznie do smokingu i nie nosimy ich do garnituru albo czarne, gładkie oksfordy wypolerowane na wysoki połysk. Druga opcja jest troszkę mniej formalna, ale jak najbardziej poprawna. Wybór należy oczywiście do Was.

Autor: Wojciech Markowski